Znajdź nas na:
Bądź na bieżąco:
Kontakt więcej

Przywrócone arcydzieła w MOS: projekcja filmu "Bariera"

w ramach kolejnej odsłony cyklu filmowego Łukasza Maciejewskiego zapraszamy na projekcję oraz spotkanie z Janem Nowickim


rok produkcji:    1966

czas trwania:    77 min

Reżyseria:    Jerzy Skolimowski       

Reżyser II:    Barbara Sass-Zdort

Scenariusz:    Jerzy Skolimowski     

Zdjęcia:    Jan Laskowski      

Obsada:  Joanna Szczerbic [tramwajarka], Jan Nowicki [bohater], Tadeusz Łomnicki [lekarz w przychodni zakładowej], Maria Malicka [sprzątaczka - ], Zdzisław Maklakiewicz [sprzedający ], Ryszard Pietruski [oberkelner]   

Muzyka:    Krzysztof Komeda          

Nagrody:        Bergamo (FF Autorskich)-Grand Prix

Valladolid (Międzynarodowy Festiwal Filmowy)-Nagroda Specjalna Jury

Syrenka Warszawska (nagroda Klubu Krytyki Filmowej SDP)

 

Jan Nowicki

(...) To jest problem samych aktorów, także krytyki i widzów, którzy sukces aktora utożsamiają z sukcesem samego filmu. Zdarzało mi się rzeczywiście  występować w świetnych filmach, co jednak nie oznacza, że ja także zagrałem w nich bardzo dobrze. To samo zresztą dotyczy teatru. W kiepskim przedstawieniu można stworzyć fascynującą kreację - tylko nikt wtedy nie chce jej oglądać. Aktor powinien znać swoje miejsce w zawodzie, powinien umieć  się sobą - gdy jest to uzasadnione - zachwycić. Mam na myśli zdrową megalomanię. Mnie zdarzyło się to zaledwie kilka razy. Na przykład w "Barierze" Skolimowskiego. W dalszym ciągu wyczuwa się w tym filmie nieprawdopodobny entuzjazm. Pięknie było być wtedy młodym...

(wypowiedź z książki Łukasza Maciejewskiego, "Przygoda myśli", wyd. TRIO, Warszawa, 2009)

 

O filmie

Główny bohater (Jan Nowicki) nie chce zaakceptować społecznych ograniczeń związanych z jego pochodzeniem i brakiem pieniędzy. Pragnie za wszelką cenę osiągnąć wymarzony standard życia i na przekór wszystkim osiągnąć swój cel.

Rzuca studia i z walizką w ręku wyrusza w Polskę w poszukiwaniu szczęścia. Spełnieniem jego marzeń będzie willa na przedmieściu i dobry samochód w garażu, a sposobem, żeby to osiągnąć - małżeństwo z bogatą kobietą. Mężczyzna dąży do kariery i stabilizacji, nawet za cenę własnych ideałów. Zaczyna zmieniać swoje przekonania, kiedy spotyka na drodze dziewczynę o skrajnie odmiennych poglądach. Młoda tramwajarka (Joanna Szczerbic) uparcie dąży do wytyczonych celów, idzie pod prąd i nie ulega pokusie łatwego awansu. To spotkanie poruszy mężczyznę do głębi i sprawi, że zrewiduje on swoje poglądy na życie.

"Bariera" to trzeci po "Rysopisie" i "Walkowerze" film JERZEGO SKOLIMOWSKIEGO, reżysera o międzynarodowej sławie i uznaniu. Sam twórca mówił o "Barierze": "coś z baśni i coś z dramatu", polscy krytycy zaś pisali o przełomie w kształtowaniu filmowego języka. Poetycki, obfitujący w symbole i metafory film, z hipnotyczną muzyką Krzysztofa Komedy, mimo, że otrzymał nagrodę Syrenki Warszawskiej (przyznawaną przez koło krytyków), nie uzyskał akceptacji Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Z tego powodu Syrenka nigdy nie została twórcy wręczona. Na świecie "Bariera" została przyjęta bardzo dobrze. Zdobyła Grand Prix na Festiwalu Filmów Autorskich w Bergamo i specjalną nagrodę jury na MFF w Valladolid. Rok później Skolimowski zrealizował jeden z najważniejszych w swojej karierze filmów - "Ręce do góry", który w Polsce został zatrzymany przez władzę i do dystrybucji wszedł dopiero w 1981 roku. Zarówno w "Barierze", jak i w "Ręce do góry" zagrała Joanna Szczerbic, żona Skolimowskiego.

 

Opinie prasy

„Miłość, to znaczy wyjście z kręgu zapiekłej introspekcji, z koszmaru własnej osobowości, w stronę innego człowieka. Zauważenie go. Zobaczenie w owym bezmyślnym tłumie biegnących ludzkich twarzy. Miłość jest więc tu jeśli nie rozwiązaniem ostatecznym, to w każdym razie otwarciem oczu na świat obiektywny, który trzeba będzie obejrzeć, skomentować i oswoić”.

Krzysztof Teodor Toeplitz, „Bariera pokoleń”, „Polska”, 1966, nr 12

 

„Widzieć film właśnie w kategoriach rzeczywistego buntu młodego bohatera i rzeczywistej jego słabości. Widzieć go – co Skolimowski przecież uparcie podsuwa – w środku zderzenia się pokoleń. […] Ale on mi wciąż umykał. W kierunku, gdzie Skolimowski – pozbywając się wszystkiego, co jego i jego rejon kulturowy wyróżnia, podkreśla jego osobowość i rozszerza wymiar dzieła – robi się podobny do tylu innych”.

Aleksander Jackiewicz, „»Nowe kino« Skolimowskiego”, „Życie literackie”, 1966, nr 49

 

„Pisze ceniony krytyk: »Skolimowski prowadził dialog z rówieśnikami«. Ale dialog to dwustronne użycie języka w funkcji komunikatywnej. Na »Barierze« ja milczę: Skolimowski mruga do mnie nowocześnie”.

Rafał Marszałek, „Mruganie nowoczesne”, „Współczesność”, 1966, nr 25-26

 

Andrzej Wajda:

(wypowiedź ze spotkania z publicznością cyklu "Przywrócone arcydzieła" po projekcji "Niewinnych czarodziei" z 2015 roku)

 

"To jest właściwie niemoralne. Jerzy czego by się tylko nie dotknął, zamienia się w złoto. Każdy z nas wie jakim mozołem jest praca nad scenariuszem, robienie kina, jak gorzko bywamy rozczarowani efektem, a on zawsze jest zadowolony. Nie bez racji. Wszystko zawsze mu się udaje.

Kilka lat temu usłyszałem, że Skolimowski także maluje. No tak, następny malarz-reżyser, pomyślałem z przekąsem. A trzeba pamiętać, że sam skończyłem Akademię Sztuk Pięknych, trochę się na malarstwie znam. Kiedy byłem w Nowym Jorku, odbywała się akurat wystawa Jurka. Zaprosił mnie. Szedłem tam jak na ścięcie, jak na skazanie. Niepotrzebnie. Jest wspaniałym malarzem, naprawdę wspaniałym, właściwie wybitnym.

Czego by się tylko nie dotknął, zamienia się w złoto. Ale wszystko!

Nie znam drugiego takiego egzemplarza w polskim kinie".

Mistrz mówił także tego wieczoru o pracy ze Skolimowskim nad "Niewinnymi czarodziejami", to w końcu Wajda był odkrywcą Skolimowskiego dla polskiego kina:

"Jerzy Andrzejewski pracował w ośrodku w Oborach nad scenariuszem "Niewinnych czarodziei", jego dawnym pomysłem. I w tych Oborach pojawił się buńczuczny młody człowiek, poeta o niewielkim jeszcze dorobku, nazywany od razu, od ręki "Hamletem Wybrzeża", co znamienne. Skolimowski kręcił się wokół nas, filmowców, usłyszałem jakąś moją rozmowę z Andrzejewskim, i powiedział, że proszę bardzo, on napisze dialogi, bo te Andrzejewskiego są na pewno drętwe. Co za bezczelny młody człowiek, pomyślałem, ale skoro taki bezczelny, niech pokaże co potrafi. Wiele umiał. Napisali razem ten scenariusz. "Hamlet z Wybrzeża" był dla mnie tak zagadkowy, fertyczny, intrygujący, że zaprosiłem go do epizodu boksera w filmie. No, to była torpeda. Już wtedy. Skolimowski mówi w wywiadach, że powiedziałem mu wtedy, żeby poszedł na reżyserię, że powinien być reżyserem, że to czuje. Może tak było, nie pamiętam. W każdym razie kilka miesięcy później był już studentem reżyserii w Szkole Filmowej w Łodzi. Od razu najlepszy ze wszystkich. Jak to on.

A ja do dzisiaj uważam, że to Jurek, a nie Tadeusz Łomnicki, powinien wtedy zagrać Bazylego w "Niewinnych czarodziejach", to byłby film o nim samym. Genialny być może film. A dziewczynę, Pelagię, powinna zagrać Ela Czyżewska, no ale o Skolimowskim nikt wtedy jeszcze nie słyszał, nikt na to by się nie zgodził. Szkoda, ale takie jest kino. Jedyną może zaletą "Niewinnych czarodziejów" - filmu za którym zdecydowanie nie przepadam - jest dzisiaj to, że narodził się w nim dla kina Jurek Skolimowski. I że bardzo mu się w kinie spodobało."


Bilety:

12 zł 

Najbliższe terminy:

28 Lutego 2018 godzina 19.00 kup bilet

Znajdź nas na:
Bądź na bieżąco:
Kontakt więcej
Znajdź nas na:
Bądź na bieżąco:
Kontakt więcej